Cudowne słowo „JESZCZE”

Często krytykujemy siebie, że nam się coś nie udało, że nie zrobiliśmy czegoś co chcieliśmy, znowu ponieśliśmy porażkę i najzwyczajniej  dokupujemy sobie. Mówimy, nie udało mi się, nie jestem tak dobry jakbym chciał, czego znowu nie przygotowałem się wcześniej. Mówiąc tak sami obniżamy swoją samoocenę i zamiast mobilizować zniechęcamy się do kolejnych prób albo robimy je bardzo niechętnie. Jest jednak na to sposób.  Na jednej uczelni zrobiono eksperyment.  Zamiast oceny negatywnej – „nie otrzymał promocji” – nauczyciel stawiał ocenę : „not yet” (jeszcze nie).  Ten drobny zabieg spowodował, że zamiast przygnębienia z nie zaliczenia, student otrzymywał nadzieję, że to nie jest koniec ale to tylko jeden z kroków  do końcowego sukcesu. Zmiana perspektywy tej samej sytuacji spowodowała nie tylko nadzieję na sukces, okazało się, że zmiana nastawienia spowodowała również większe zaangażowanie do powtórnego egzaminu. Studenci postawieni w takiej perspektywie czuli, że to nie jest nic ostatecznego, to tylko element ich procesu,który mogą poprawić. W kolejnych próbach ich oceny były wyższe od tych którzy dostawali twarde oceny negatywne.   Ocena negatywna, odnosi się bowiem do teraźniejszości: dostałem jedynkę (dwóję) , nie zdałem, jestem słaby, odniosłem dziś porażkę.  Zamiana porażki w  słowa „jeszcze nie„, „jeszcze nie teraz” powoduje, że odwołujemy się  już nie do teraźniejszości ale do naszej przyszłości. OK….dziś mi się nie udało..ale to nie koniec. Jeszcze mogę to poprawić i chcę to zrobić. Jestem w procesie. Poprawię to. Dzisiejsze niepowodzenie jest tylko elementem większego procesu, którego się podjąłem i jeszcze nie ukończyłem. Proponuję tę zasadę wprowadzić do swoich działań. Zamiast nie udało mi się…powiedzmy sobie JESZCZE nie wiem jak to zrobić, JESZCZE…nie skończyłem, JESZCZE TO ZROBIĘ!! Gwarantuję, że będziecie zadowoleni z efektu.