Jak zwiększyć skuteczność postanowień?

Jak zwiększyć skuteczność swoich noworocznych i nie tylko noworocznych postanowień?

Nowy Rok już trwa od tygodnia. Jak postanowienia? Jak idą? No właśnie. Ponoć 90 % postanowień jest nieskutecznych. Co zrobić, żeby nasze postanowienia zaliczyć do 10% zakończonych sukcesem? Każdy ma swoją metodę na dotrzymywanie sobie umów. Myślę, że każdy jest też na tyle wyjątkowy, że sam musi poszukać swojego złotego środka. Dziś kilka podpowiedzi, które wiem, że działają. Co wybierzecie? A może macie inne skuteczne metody? Chętnie je przeczytam. Poniżej kilka moich inspiracji do własnego wykorzystania.

1. Zrobić własny ale bardzo konkretny plan

Żadne „schudnę w tym roku” albo „będę częściej uprawiał sport”. To zbyt mgliste. Sam nie wiesz o co Ci chodzi. Jak więc chcesz się zmobilizować? Czy jak wyjdziesz raz w miesiącu na siłownie to będziesz zadowolony? Musisz skonkretyzować postanowienie. Np. Schudnę 5 kg do 30 marca. Przebiegnę 10 km w swoje urodziny w kwietniu. Pisz jak najdokładniej jak potrafisz. Nadaj celowi jak najwięcej policzalnych wartości. (km, kg, dni). Do 30 maja będę ważył(-a) 65 kg. a w najbliższym tygodniu chcę schudnąć 1 kg. Wtedy wiesz do czego dążysz. Rozbicie planu na części też pomaga. Co innego zrzucić 7 kg, nawet w dłuższym okresie, a co innego zrzucić 1 kg w ciągu tygodnia. 1 kg to nie jest dużo, 7 to już całkiem sporo. Zapewniam, że z tak postawionym celem, z celami pośrednimi będzie Ci zdecydowanie łatwiej pracować. Da Ci to pełną i konkretną świadomość pracy jaką masz wykonać. No i o sukcesy też będzie Ci łatwiej 😉

2. Znaleźć metodę

Znaleźć własną metodę pozwalającą realnie dotrzymać postanowienie. Np. znajdę sobie trenera, coacha, dietetyka, spotkam się z nim i przygotuję z nim plan zmian. Zrobię to do 15 stycznia (konkretnie!). Przypomnij też sobie jakie metody skutkują u Ciebie? Sam siebie znasz najlepiej. Podpowiedzi? Jak zacząć? Jaką metodę wybrać? Znalazłem kilka. Powinny się przydać:

Żelazny Plan

Niektórzy robią plan i po prostu go realizują. Bez względu na konsekwencję. Mają na tyle wewnętrznej siły, że oprócz planu nic więcej nie potrzebują. Przygotowują kartkę z planem na każdy dzień i realizują go dzień po dniu z żelazną konsekwencją. Przyznam, że szczerze takim osobom gratuluję. Wczoraj widziałem taką kartkę u kolegi. Plan biegowy wisiał na drzwiach wejściowych. Wychodząc z domu, nie może go nie zauważyć. Przygotował plan, znalazł metodę przypominania i realizuję ją. Super.

Filozofia małych kroków (Kaizen)

Jednym wystarczy plan a inni potrzebują rozpędu do zmiany. Sam bardzo lubię filozofię małych kroków (Kaizen). Polega ona na znalezieniu na początek jakieś naprawdę bardzo drobnej czynności, która nie przerazi nas przy wprowadzaniu jej do swojego grafiku. Przeważnie pozawala ona na nabranie zaufania do nowego nawyku. Np. Po co zakładać sobie: przebiegnę dziś 3 km, ( kurcze, ile to jest? uda mi się? jeszcze tyle nie przebiegłem, pewnie zaraz padnę i będzie wstyd, jak ja tyle przebiegnę to będę miał tydzień zakwasy? Znajome? ;)) Zamiast takie deklaracji można zrobić inną. Mniej odstraszającą: Dziś początek zmian. Dziś przebiorę się w strój biegowy i wyjdę z domu na5 min. Dlaczego tak mało? Taka drobna zmiana pozwala trochę oszukać nasze stare przyzwyczajenia. Na 5 min to każdy wyjdzie z domu. Nasze obawy, że nam się nie powiedzie znacznie się wtedy zmniejszają. Po tygodniu wychodzenia na 5 min. przeważnie okazuje się że i na 10 min też nam się uda. Powoli nabieramy nowego nawyku wychodzenia i po 3 tygodniach nawet i 30 minutowy spacer nie robi już na nas wrażenia. A co będzie za 2 miesiące? Warto czasami zacząć od małych kroków. Mnie ta metoda bardzo się podoba.

Pomoc z zewnątrz

Przypominacz ludzki. Często nie umiemy radzić sobie z samodzielnym wprowadzaniem zmian. Skoro do dziś zmiany nie udało nam się wprowadzić to skąd możemy mieć pewność, że jednak potrafimy ją wprowadzić do swojego życia? Możemy wtedy poprosić kogoś zaprzyjaźnionego o pomoc. Możemy poprosić, kolegę lub partnerkę o „współpilnowanie” naszych nowych nawyków. Gdy sami takiej pomocy oczekujemy to może być całkiem efektywny sposób w realizacji naszego planu. Może czyjaś życzliwa pomoc spowoduje naszą większą motywację? Co szkodzi spróbować?

Przypominacz elektroniczny. Gdy nam się nie podoba „przypominacz ludzki” możemy wykorzystać „przypominacza elektronicznego”. Masz komputer albo smartphona? W takim razie wykorzystaj go. Smartphony są już na tyle popularne, że większość z nas może wpisać sobie jakąś istotną dla nas informację, która będzie nam przypominana na wyświetlaczu komórki. Np. godzina 6:45 – 10 minut ćwiczeń, godzina 8:30, nie wjeżdżam windą ale wchodzę do pracy po schodach, 9:20 lekkie śniadanie, ciemne pieczywo z pomidorem zamiast bułki z majonezem, godzina 20:00 ostatni posiłek.

Współzawodnictwo

Dla tych co mają żyłkę współzawodnictwa mam jeszcze jedną metodę. Sam z niej ostatnio korzystam 😉 Bardzo mi się podoba i szczerze polecam. To poszukanie wśród znajomych osób, które chciałyby również osiągnąć podobne zmiany jak Wy i … po prostu założyć się. Ustalić jakiś zakład. Wymyślić wspólną nagrodę i wałczyć o nią. Z własnego celu zrobić więc wspólną zabawę, np. kto proporcjonalnie do wagi schudnie więcej kilogramów lub kto częściej wyjdzie z domu pobiegać, albo kto za dwa tygodnie szybciej wbiegnie po schodach na 10 piętro w biurze, może być też kto przez dwa tygodnie pójdzie częściej do klubu fitness. To już zostawiam Twojej fantazji o co się założysz. Wiem, że przy czymś takim zabawa jest murowana. Na pewno mobilizacja rośnie.

Tyle na dziś. Co wykorzystacie? Jak ktoś podeśle jakiś inny skuteczny pomysł chętnie uzupełnię nim ten wpis. Powodzenia w Waszych zmianach 😉 PS. Za mnie też trzymajcie kciuki 😉